Zajmujecie się tworzeniem animacji i filmem – Tak. A ile z Was chciałoby robić filmy i animacje, które będą pamiętane przez lata? Kto nie chciałby zrobić drugiego Bolka i Lolka czy Reksia, które ogląda już kolejne pokolenie? Niestety w naszym kraju stworzenie wiekopomnego dzieła niestety nie idzie w parze z sukcesem czy nawet godnym życiem.

Większość z Was z pewnością nie do końca się zastanawia nad tym, co będzie potem? Jak będzie wyglądało Wasze życie za 20-30 i 40 lat? Czy będziecie wielcy i znani, czy stworzycie jakieś wiekopomne dzieło filmowe i animacyjne? Czy będziecie podawani, jako wzór do naśladowania i jako przykład w szkołach filmowych? Kto by nie chciał? W związku z tym taki mała zagadka na rozgrzewkę:

Co powiedzielibyście o człowieku, który:

– jest najstarszym animatorem w naszym raju (pod względem stażu pracy)

– reprezentował Polskę na Expo

– jest współtwórcą animacji do takich niezapomnianych bajek jak Bolek i Lolek czy Reksio oraz wielu innych

Myślę że można o nim powiedzieć bez problemu człowiek legenda, mistrz, wzór etc. Niestety okazuje się że ktoś taki żyje w bardzo trudnych warunkach i jest zapomniany przez w zasadzie wszystkich.

marian-wantola--reksio-bolek-i-lolekMarian Wantoła to właśnie osoba opisana powyżej – to między innymi dzięki niemu Reksia zna już kolejne pokolenie dzieci (pierwsza animacja z Reksiem nad którą pracował to 1967 rok) – znam go ja, zna pokolenie przede mną i pokolenia dzieci dziś dorastających.

Takie legendy jak Marian Wantoła niestety w naszym kraju nie mają lekko. Wiekowy już twórca animacji (urodzony 2 lutego 1926 roku) – który swoją drogą do dziś rysuje, i tworzy nowe plansze z Reksiem – żyje w bardzo złych warunkach. Brak wody bieżącej, gazu, ogrzewanie mieszkania węglem, który trzeba dźwigać z komórki – to właśnie jego życie.

Czy nasz kraj o Reksiu zapomniał?

Nie –  oczywiście, że nie – nasz kraj o nim pamięta. Pamięeta gdy potrzebuje jakiegoś “dziedzictwa narodowego”, którym się może pochwalić. Przypomina sobie o Marianie Wantole, gdy trzeba się pochwalić długoletnimi tradycjami związanymi z animacją na Expo – niestety zaraz potem Marian Wantoła wraca do swojej kochającej żony i do mieszkania bez wody, gazu i “normalnego ogrzewania”.

Nie zrozumcie mnie źle – nie chodzi tu o narzekanie na to jak to w naszym kraju jest źle i jak to ta czy inna ekipa “u steru” źle rządzi i zapomina o zasłużonych – nie takie uczucia chciałbym wywołać tym, co piszę. Nie uważam jednak, że taka sytuacja jest czymś normalnym i czymś, z czym należy się godzić i tak jak spółdzielnia mieszkaniowa (zarządzająca mieszkaniem naszego mistrza) umywać ręce mówiąc, że w sumie nic nie możemy zrobić, albo, że zrobiliśmy już wszystko, co mogliśmy i zgodnie z prawem.

Poniżej zapraszam was do obejrzenia fragmentu materiału z programu Elżbiety Jaworowicz – Sprawa dla reportera na temat Mariana Wantoły (oczywiście proszę pominąć sposób zaprezentowania sytuacji przez reporterów):

https://www.youtube.com/watch?v=rKu2WqAks8Y

No właśnie… Smutne i straszne jednocześnie. Nie jest to jednak jedyny i odosobniony przykład zapomnianych wielkich w naszym kraju.

Osoba, która utkwiła mi w pamięci i której przykład często przytaczam jest Jacek Karpiński zwany polskim Billem Gatesem. Kilka lat temu podczas jednej z konferencji – przy której organizacji od strony technicznej miałem okazję brać udział – poznałem życie tego człowieka i jego niesamowite dokonania, które zostały całkowicie zaprzepaszczone i w zasadzie zapomniane.

Jacek Karpinski-polski-bill-gatesJacek Karpiński to polski geniusz, który stworzył komputer domowy – mikrokomputer jeszcze zanim Bill Gates o tym zaczął myśleć, jednak, gdy umierał 21 lutego 2010 roku to o jego śmierci napisano na stronach PTI (Polskie Towarzystwo Informatyczne) oraz ja na jednym ze swoich blogów. W tej chwili oczywiście informacji jest więcej, ale moim zdaniem to z powodu śmierci właśnie takich osób powinno się ogłaszać żałoby narodowe.

 Jeśli ktoś nie wie, kim był Jacek Karpiński to zapraszam do obejrzenia poniższego materiału wideo:

Reasumując te moje dość smutne kilka słów pisane w poniedziałkowy poranek nie mam w zasadzie nic więcej do powiedzenia jak tylko prośbę do nas wszystkich, abyśmy goniąc do kina na najnowszego Avatara czy inną animację HD, 3D, 4K, 5D czy do sklepu po kolejnego iPada, Nexusa czy inny Laptop, palmtop, tablet nie zapominali o takich osobach jak Marian Wantoła czy Jacek Karpiński i nie pozwalali zapomnieć innym.

A co do władz – niezależnie od zabarwienia politycznego – aby spróbowały zapewnić godne życie tym twórcom naszej historii, którzy jeszcze żyją i godną pamięć o tych, którzy już odeszli – często w zapomnieniu. Niech przynajmniej raz nasze podatki pójdą na coś pożytecznego.

 

Edit.

Gdy ten tekst powstawał w poniedziałkowy wczesny poranek (26.11.2012) Myślałem, że znowu będę jedną z niewielu osób, która zainteresuje się sprawą Mariana Wantoły – okazało się, że się bardzo myliłem. Od tego czasu powstała zbiórka pieniędzy dla „ojca” Reksia oraz Bolka i Lolka, powstały fanpage, i inne akcje tego typu. Z jednej strony świetnie, ale z drugiej strony myślę, że takich Wantołów czy Karpińskich jest więcej i jednorazowe akcje za dużo nie zmienią.

Myślę, że to nasze państwo powinno sobie przypomnieć o swoim dziedzictwie i zadbać, aby nie przepadło bezpowrotnie. Innym powodem moich obaw jest błyskawiczne rozprzestrzenienie się akcji pomocowych dla Mariana Wantoły w sieci – obawiam się, że przy tej okazji mogą się pojawić oszuści próbujący wyłudzić pieniądze, lajki, kliki, czy inne subskrypcje. Jeśli chcecie w jakiś sposób pomóc w tej sprawie, dać znać mistrzowi, że dzięki niemu i jego rysunkom Wasze dzieciństwo było lepsze – znajdźcie może własny sposób na to, a jeśli chcecie dołączyć się do jakiejś już trwającej akcji  – sprawdźcie dokładnie czy aby na pewno ktoś Was nie próbuje naciągnąć.

Share This