VFX-Solidarity---tworcy-efektow-specjalnych-strajkujaOskary, Oskary, Oskary – ostatnie 48 godzin było zdominowane informacjami o nagrodach, nagrodzonych i przegranych kolejnej gali rozdania statuetek Oskara. Niestety żadne polskie media nie zająknęły się na temat tego, co się dzieje z branżą VFX i jak – mimo że film Życie Pi zdobywa Oskara ze efekty specjalne to studio je tworzące bankrutuje.

Skoro jednak sprawa nie jest zbyt dobrze znana zacznijmy od początku próbując ogarnąć złożoność problemów, jakich doświadcza w tej chwili przemysł VFX .

swiat-bez-wideo-efektow

Od jakiegoś roku – może dwóch – wśród firm tworzących wideo efekty – czyli czegoś, bez czego nie jest w stanie istnieć w tej chwili żaden film – panuje popłoch i kolejne się zamykają, restrukturyzują i ogłaszają bankructwo. I tak wśród przykładów można wymienić Rhythm & Hues – studio, które otrzymało Oskara za efekty specjalne do Życia Pi zbankrutowało. Znane wszystkim Digital Domain również przechodzi spore problemy, Pixomondo (Oskar 2012 za efekty) zamknęło swoje studio w Detroit i Londynie a ILM, The Mill i Double Negative zwalniają ludzi, przenoszą studia w “tańsze miejsca” i zamykają oddziały. Dyskusja na ten temat trwa już od jakiegoś czasu i pobudza wiele osób do zadawania sobie pytania – Co dalej?

Swoistą kulminacją i zaznaczeniem swojego niezadowolenia z tej sytuacji był właśnie wieczór rozdania statuetek Oskara, a do zaognienia całej sytuacji przyczynili się sami decydenci i organizatorzy gali. Zacznijmy jednak od początku.

W dniu rozdania statuetek w Los Angeles w Kalifornii zorganizowano protest twórców wideo efektów oraz wszystkich, którzy się z nimi solidaryzują. Pikieta z transparentami i żądaniami lepszego traktowania przez przemysł filmowy przyciągnęła około 500 osób. Oczywiście pikieta przed Kodak Theatre to tylko część akcji, oczywiście w mediach społecznościowych akcja została również rozpowszechniona i promowana.

this-sign-was-added-in-postwill-matte-paint-for-food 

Oskary 2013 zlekceważyły twórców efektów specjalnych

Zaczęło się od małej kłótni pomiędzy odtwórcami głównych ról w filmie Avengers ogłaszającymi zwycięstwo w kategorii Efekty Specjalne, potem odbierający nagrodę za najlepsze efekty specjalne dla filmu Życie Pi Bill Westenhofer został zagłuszony przez ścieżkę dźwiękową z filmu Szczęki – które notabene również nie powstałyby gdyby nie efekty specjalne – a w momencie, gdy wymienił nazwę Rhythm & Hues jego mikrofon został wyłączony a sprytny reżyser imprezy zmienił kadr na pokazujący widownię. Zobaczcie sami ten smutny incydent:

Szansą na “odkupienie grzechów” był występ reżysera Życia Pi – Anga Lee, ale tu również nie doczekaliśmy się chociażby podziękowania za efekty w filmie – bez których film byłby absolutnie niewykonalny.

Jeśli ktoś jest zainteresowany, co Bill Westenhofer  chciał powiedzieć i co mu tak gwałtownie przerwano zobaczcie fragment zza kulis:

Tyle faktów i całego szumu, a teraz zastanówmy się czy to w ogóle dotyczy nas w Polsce i co możemy z tym wszystkim zrobić?

Problem oczywiście jest mocno złożony i nie ma na tę kwestię jednoznacznej szybkiej i prostej odpowiedzi – gdyby tak było nie istniałby problem kryzysu w branży VFX i nie byłoby tej dyskusji. Jedni twierdzą, że to normalne, tak jak plajtują kopalnie czy firmy przewozowe – z powodu kryzysu czy złego zarządzania, tak również bankrutują firmy tworzące efekty w filmach. I można by tak stwierdzić i przejść do porządku dziennego nad tą sprawą. Można również stwierdzić, że przecież, jeśli firmy szukają tańszych rynków to wcześniej czy później przyjdą do polski, więc możemy na tej całej sytuacji tylko zyskać – może i tak, ale nie możemy zapominać, że zawsze znajdą się tańsi niż my i tak jak pieniądze z Hollywood przyszły  – tak też zaczną odchodzić równie szybko. Część głosów oskarża samych twórców efektów – dlaczego pracowali bez wynagrodzenia, dlaczego się nie postawili i dlaczego teraz mają pretensje.

zycie-pi-bez-rhythm--hues

Problem ten jest również widoczny w naszym kraju, branża VFX, ale i również branża grafików i twórców animacji i motion design ciągle walczy ceną, ciągle obniża koszty, co powoduje, że klienci wykorzystują to coraz mocniej i zmuszają twórców do coraz mocniejszego zaciskania pasa. Na naszym rynku również solidarność niestety nie istnieje – co z tego, że się postawimy, że powiemy, że nie chcemy pracować za symboliczną bułkę, skoro za rogiem czeka kilku innych twórców, którzy z chęcią zrobią to właśnie za tę bułkę, lub za okruszki.

Jednym z rozwiązań mogłoby być powołanie rodzaju gildii czy związku zawodowego twórców VFX czy motion design, jednak to również nie jest idealne rozwiązanie i nie zadowala każdego  – łącznie z tymi, którzy są oburzeni i stoją z transparentami przy czerwonym dywanie podczas gali Oskarowej. Powołanie związku zawodowego tak naprawdę wymaga zrzeszenia się i to zrzeszenia się pod sztandarem – postawię się i nie będę pracował teraz za kiepskie pieniądze i jeśli to potrwa za długo to wytrwam a rodzinę i siebie będę żywił nadziejami w imię wyższego dobra oraz godnych warunków pracy i płacy, jakie uzyskamy, gdy związki powstaną i będą broniły naszych interesów.

W trakcie naszych hangoutów czy w artykułach wspominaliśmy o nie zaniżaniu wartości swojej pracy, o szanowaniu swojego czasu, ale odnoszę wrażenie, że takie dyskusje trafiają tylko do tych, którzy doświadczyli obcinania kosztów, czy niemożności zapłacenia swoim pracownikom – bo klient obciął budżet.
Jeśli spodziewacie się jakiejś recepty ode mnie w tej kwestii – niestety jej nie znam, ale liczę na dyskusję w tym temacie i mam nadzieję, że każdy z Was wyrazi swoje zdanie na ten temat. Zapraszam do rozmowy.

Kilka ujęć z protestu:

Więcej o całej sprawie: VFX Solidarity International