Oskary zwykle promowane są kategoriami związanymi bezpośrednio z aktorskimi kreacjami, mniej lub bardziej oryginalnymi scenariuszami, reżyserią w różnym wydaniu, zdjęciami, muzyką. Wymieniać moglibyśmy jeszcze długo, a w świadomości przeciętnego kinomana i sympatyka wizualnych doznań nie pojawiłaby się odpowiedź na to, która produkcja zdobyła statuetkę za najlepszy krótkometrażowy film animowany. Wielkim zwycięzcą okazał się obraz pod tytułem „Mr Hublot” i choć pasjonatom animacji film ten nie jest prawdopodobnie obcy, tak zdecydowanie warto zaznajomić całą resztę z tymże dziełem.

Mr Hublot - pogromca Disneya i zdobywca Oscara

 Zawsze miałem słabość do świetnie zrealizowanych filmów animowanych. Tyczy się to zarówno produkcji profesjonalnych, jak i projektów bardziej amatorskich. Jest coś magicznego w filmach rodem z Disneya, Dreamworks czy Pixara. Jakkolwiek nie każdemu mogą one przypaść do gustu, tak raczej nietrudno zgodzić się ze stwierdzeniem, iż są one niemal perfekcyjne w swoim wykonaniu. Sytuacja ma się podobnie z animacjami tworzonymi przez fascynatów, osoby poświęcające niemal cały swój czas wolny, jak i wszelkie zasoby na realizację założonego przez siebie przedsięwzięcia. Efekt nie jest zwykle, co oczywiste, aż tak imponujący, ale pomimo tego nieraz potrafią wprawić w osłupienie i jesteśmy w stanie założyć, że gdyby autorzy posiadali odpowiednie fundusze, to mielibyśmy do czynienia z ideałem.

Mr Hublot - animacja godna Oscara

Bohaterem tego artykułu jest jednak produkcja zgoła odmienna. Inna, bo mająca swój własny, bardzo interesujący styl. Inna, bo stworzona za stosunkowo niską kwotę (250 tysięcy euro). I wreszcie inna, ponieważ jest połączeniem małego budżetu i równie małego teamu specjalistów z rozmachem i estetyką niczym z filmów wspomnianych, światowej sławy producentów. Przede wszystkim jednak „Mr Hublot” jest jedyny w swym rodzaju dlatego, iż wygrał tegoroczną nagrodę Oscara dla najlepszej krótkometrażowej animacji. Nie byłoby w tym nic dziwnego i zaskakującego, gdyby nie fakt, że konkurencja była naprawdę silna i w kuluarach nikt nie typował wyprodukowanej przez ZEILT Productions animacji do ostatecznego zwycięstwa. Dość powiedzieć, iż głównym faworytem niemal od początku pozostawało Disneyowskie „Get a Horse” (w polskiej wersji „Koń by się uśmiał”), której osią fabularną jest podróż Mikiego, Minnie oraz Horacego i Klarabelli, która niespodziewanie zostaje przerwana przez Czarnego Piotrusia (z ang. Peg-Leg Pete), przez co bohaterowie zostają rozdzieleni, a sam Miki zmuszony do odnalezienia ukochanej i walki z czarnym charakterem. Mimo fantastycznego wykonania, produkcja Disneya musiała jednak uznać wyższość „Mr Hublota”. A o czym w gruncie rzeczy jest ten film?

Mr Hublot

 

Mr Hublot” to opowieść o tytułowym bohaterze, człowieku bardzo samotnym, dziwaku a jednocześnie osobie niesamowicie w sobie skrytej. Bohater obawia się nieuniknionych zmian, tak samo jak świata zewnętrznego i wszystkiego co z nim związane. Sytuację zmienia pojawienie się robotycznego zwierzaka, a konkretniej bezpańskiego psa, którego Mr Hublot przygarnia. Od tej chwili jego życie staje na głowie.
Twórcami filmu są Laurent Witz (odpowiedzialny za scenariusz i reżyserię) oraz Alexandre Espigares (reżyseria).

Mr-Hublot - grafika

Mr Hublot - grafika 2

Mr Hublot - grafika 3

Mr Hublot - grafika 4

Postać Mr Hublota

 

Słowa nie oddadzą jednak tego, jak produkcja prezentuje się w ruchu i jak pięknie jest zrealizowana. Pomijając kwestie wizualne, całości dopełnia bardzo dobra ścieżka dźwiękowa przygotowana przez Francois Rousselota.
Polecam zapoznanie się z animacją, której całość możecie obejrzeć poniżej.

Przy okazji warto również przyjrzeć się krótkiemu materiałowi z serii „behind the scenes/making of”.

Mr Hublot - Art

Mr-Hublot-Art

Mr-Hublot-Art-

Mr-Hublot-Art-

Mr-Hublot-Art-