lilith-disappointment za kulisamiWczoraj prezentowaliśmy nowe produkcje studia BlueOne dla radomskiej grupy Lilith. Dziś tak jak obiecaliśmy więcej bardziej szczegółowych doniesień z planu filmowego teledysków. W związku z tym oddajemy was w ręce kolegi Ratio.

Dla przypomnienia oto teledyski: Lilith – Disappointment

„Było ciepłe lato, choć czasem padało” – deszcz dwukrotnie pokrzyżował nam plany.  Mieliśmy kręcić scenę w mieście – ujęcie z wokalistką mijającą przechodniów (statyści na baczność, światła rozstawione), a tu oberwanie chmury. Czekaliśmy godzinę, drugą, trzecią, ale gdy posypały się pioruny, w popłochu uciekaliśmy ze sprzętem. Podobnie było ze sceną w sadzie – kiedyś dopadniemy tych od prognozy!

1. Śniadanie

Plan był taki, aby stworzyć dwie wartości wizualne – przestrzeń narracyjną (z zachowaniem ciągłości ujęcia), oraz przestrzeń koncertową-studyjną (klasyczny montaż). Stwierdziliśmy, że takie połączenie idealnie wstrzeli się w kompozycję utworu – rosnącego z czasem „tupnięcia”, oraz sekwencji czysto instrumentalnej. Dostaliśmy tłumaczenie – staraliśmy się przełożyć je na metaforę wizualną. Dziś zastanawiamy się, w jakim stopniu odbiorca zwraca uwagę na tekst.

lilith-disappointment za kulisami1

2. Dziękujemy za palenie

W scenariuszu widniało zdanie: „Wokalistka idzie w stronę kamery, a w tle zapala się drzewo (…)”. Wszyscy chcieliśmy zobaczyć jak się to zielsko jara >:-o , ale przyszedł Pan Mieczysław i orzekł: „Można po nim fikać, skakać, ciąć, ale palenia nie będzie!” Byliśmy zawiedzeni – mimo że ogień miał pozostać nieostry – ledwo widoczny, nie chcieliśmy go doklejać w postprodukcji. W Ae wykonaliśmy tracking drzewa z podpięciem płomieni, zniekształcenie liści, poświatę, maskowanie wokalistki. W ostatecznym montażu zdecydowaliśmy się na usunięcie oginia przed słowami „is gone”, aby podbić wrażenie pożaru niewiadomego pochodzenia, z zachowaniem metafory tekstu.

lilith-disappointment za kulisami_2

Pierwsza klatka kolejnego ujęcia (przejazd ze zdjęciami), to ostatni kadr ze sceny z drzewem. Końcowa z kolei, to początek sekwencji z przechodniami w tunelu. Musieliśmy dokonać wyboru klatek, wydrukować je i spalić, zatem tę część zostawiliśmy sobie na koniec. W przejściach nie używaliśmy morphingu – jedynie Opacity z niewielkim Blurem i zachowanej stablilizacji obrazu.

lilith-disappointment za kulisami_3

3. Światełko w tunelu

lilith-makingof_4

Scena z przechodniami pierwotnie miała zostać nagrana w przestrzeni miejskiej, jednak burza przepędziła nas do podziemia. W urbanistycznym tunelu wykonaliśmy około trzydziestu dubli – raz szliśmy za szybko, raz za wolno, kiedy indziej posypało się synchro (w pewnym momencie wchodzi slowmo, więc wokalistka śpiewała w przyspieszonym tempie). Użyliśmy FlyCam’a, dodatkowej stabilizacji na kołnierzyk wokalistki, oraz TimeRemapping’u i morphingu przy przejściach.

lilith-makingof_5

4. Obiad

Długo główkowaliśmy, jak wykonać pochylenie łóżka, szczególnie że wokalistka śpiewa zarówno na, jak i pod nim. Wyrko mocno się chybotało, a i dwóm osiłkom (zmaskowanym w postprodukcji) podnoszącym pryczę, trudno było zachować podobny kąt przy powtarzaniu ruchu „od” i „do”. Wykonaliśmy więc kolejnych trzydzieści dubli, aby zminimalizować różnicę kąta. Ostatecznie nałożyliśmy zmaskowaną część „pod łóżkiem” na warswtę z wokalistką na łóżku. Niedoskonałości synchro ujarzmiliśmy TimeRemapping’iem.

lilith-makingof_6

„Zrzucenie” do wody to czysty compositing – około dwudziestu warstw różnych chlupnięć, splash’ów, crash’ów – odwróconych w czasie, z nałożoną korektą koloru i MotionBlurem.

lilith-makingof_7

Z kolei „wynurzenie” bazowało na synchronizacji kadrów z jednoczesnym odwróceniem głowy; dodatkowo Bulge, Glass, korekta koloru, oraz warstwa z kroplami wody.

lilith-makingof_8

Obraz na laptopie w ostatnim ujęciu to oczywiście efekt podpięcia trackingu pod CornerPin; dodatkowo tryb krycia Add. Ogień – nałożony w ten sam sposób, co w pierwszym ujęciu.

lilith-makingof_9

5. Kolacja

Wbrew pozorom zabawy było sporo, szczególnie przy sekwencji koncertowo-studyjnej – światło, stylizacja, makeup; maskowanie oraz stemplowanie niepotrzebnych „dziur” na ścianie, flary… Materiału mieliśmy tyle, że postanowiliśmy zmontować dodatkową wersję klipu. Bardzo miło wspominamy pracę nad tym teledyskiem – świetna ekipa, pozytywna atmosfera, czego wszystkim twórcom również życzę.

Pozdrawiam,

Ratio / BlueOne