aprilis_miniOd pewnego czasu chodziły pogłoski o nowej produkcji Stanisława Tyma. Trwały spekulacje, czy będzie to kontynuacja kultowego „Rejsu”, czy cos zupełnie nowego. Jak już pewnie część z Was słyszała mamy jednak do czynienia z sequelem dotychczasowej trylogii rozpoczętej filmem „Miś” w 1980 roku.

Dlaczego piszemy o tym w naszym serwisie?  Dlatego, iż tym razem Stanisław Tym, będący równocześnie reżyserem, autorem scenariusza i odtwórcą głównej roli przeszedł w swym nowym projekcie sam siebie. Kto podejrzewał go wyłącznie o poczucie humoru w stylu szyderstwa przesączonego nawykami walki z komuną może być pewien, że strasznie się pomylił. Nowa produkcja Tyma ma szanse stać się przełomem w dziejach kinematografii polskiej w dziedzinie efektów specjalnych. Źródło pozyskania środków na tą, jak na polskie warunki mega-produkcję pozostaje w dalszym ciągu tajemnicą, jednak mówi się, że przy pozyskaniu środków pomagali Juliusz Machulski i Roman Polański. Moim zdaniem szeroko opisywana zeszłoroczna wizyta Tyma w USA i kilkugodzinne spotkanie ze Stevenem Spielbergiem również nie należały do przypadkowych.

Ale konkretnie. Ze szczątkowych, póki co informacji jakie przeciekają do prasy wiemy, iż film jest niezwykłą kontynuacją „Rysia”, gdzie prezes Ochucki i jego odwieczna pomocnica (Zofia Merle) fantastycznym przypadkiem trafiają do równoległej rzeczywistości.

 

dwojka

 

Oczywiście i w tej nowej rzeczywistości istnieje sportowy klub „Tęcza”, ale boryka się z zupełnie innymi problemami. Jednak chcę się dzisiaj skupić nie na scenariuszu, a na pewnych faktach dotyczących tej produkcji.

Celem stworzenia efektów specjalnych w filmie „Czarna Pantera” zostało podpisanych kilkanaście umów z polskimi studiami produkcyjnymi, a dla mnie prawdziwą satysfakcją jest to, iż jednym z nich jest Koral Film będący partnerem naszego serwisu i dzięki któremu mogę Wam zaprezentować kilka screenów z produkcji. Jak mówi sam Tym; „dlaczego mamy dawać zarabiać grafikom z za oceanu, ja wierzę w to, że w naszym kraju jest ich wystarczająco, jednak talent to nie wszystko – po prostu nie posiadają odpowiednich środków i czas to zmieniać…”

 

tym_w_czerni

 

Teraz trochę faktów. Całkowity koszt produkcji ma wynieść około 45 milionów dolarów, co jak na polskie warunki jest kosmiczne – jak sam scenariusz filmu. Sama adaptacja opolskiego „Okrąglaka” (odpowiednik katowickiego „Spodka”) na potrzeby futurystycznego stadionu klubu „Tęcza” obeszła się producentom w 3,5 miliona dolarów wliczając w to budowę realistycznej makiety wahadłowca, którym główni bohaterowie ruszą w podróż do zaprzyjaźnionego klubu na Księżycu.

 

tym_budowa

 

Kontrakty podpisane z polskimi studiami odnośnie postprodukcji opiewają na łączna kwotę przeszło 17 milionów dolarów, z zaznaczeniem, iż część tej kwoty ma przypaść jako honorarium kilku doradcom (a padają tutaj nazwiska znane nam między innymi z produkcji Tytanica).

Sam Stanisław Tym produkcje określa jako mieszankę technik dających w dniu dzisiejszym niesamowite możliwości plus nieco z abstrakcyjnego humoru wzorowanego na braciach Jerry i David Zucker ( „Naga Broń”, „Straszny Film”, „Czy Leci z Nami Pilot” itd.), ale trzonem niezmiennie pozostaje niepowtarzalna polska satyra autora.

 

tym_w_kabinie

 

No cóż, premiera filmu jest zapowiadana na koniec kwietnia 2011 roku. Osobiście mam nadzieję na doskonałe widowisko i ciekaw jestem Waszych komentarzy.

 

P.S.  BYŁ TO OCZYWIŚCIE PRIMA APRILLISOWY ŻART – ALE Z DRUGIEJ STRONY – KTO WIE, CO JESZCZE PRZYJDZIE DO GŁOWY STANISŁAWOWI TYMOWI ???