24p-mit-czy-faktOd dawna – w zasadzie, od kiedy pojawiły się cyfrowe systemy nagrywania obrazu, albo może i jeszcze wcześniej w świecie filmu i wideo krąży mit magicznego 24p, – czyli nagrywania obrazu z prędkością 24 klatek na sekundę i „efektu kinowego” tzw. „film look”, jaki rzekomo daje taki sposób nagrywania. Dziś jednak chciałbym się podjąć zadania zdemaskowania tego mitu i przybliżenia różnic w ilościach klatek w nagrywanym materiale filmowym.

Na wstępie zanim przybliżę kilka pojęć związanych z ilością klatek na sekundę w filmie oraz zagadnień z tym związanych chciałbym podkreślić, że niektóre z nich zostaną potraktowane dość ogólnie, aby móc zachować czystość przekazu i nie wchodzić w dygresje.

Najczęściej spotykamy się z takimi pojęciami jak PAL, NTSC, 24p, 25p, 50i, 30p, 60i standard USA, standard Europejski większość z nich odnosi się do tych samych zagadnień, więc może po kolei, ale ogólnie żeby przybliżyć temat:

Kinetoscope_24pPAL – jest to standard europejski transmisji obrazu analogowego i odnosi się do transmisji obrazu w postaci 625 linii na klatkę przy 25 klatkach i 50Hz. Tu pojawiają się różnice w ilości linii i odświeżaniu, które są zależne od specyfiki częstotliwości prądu przemiennego w gniazdkach w danym kraju. Najczęściej jednak określenie PAL stosowane jest do określenia tylko, tzw. klatkarzu, czyli ilości klatek na sekundę określanego skrótem FPS (frames per second). Pojęciem PAL określane są naprzemiennie następujące pojęcia: 25p oraz 50i gdzie, 25p to 25 pełnych klatek progresywnych, a 50i to pięćdziesiąt klatek z przeplotem(„półklatek”). Przeplot to zupełnie inne zagadnienie, o którym będziemy wkrótce pisać, więc nie będę się zagłębiał w temat teraz.

NTSC – jest to standard amerykański transmisji obrazu analogowego i odnosi się do transmisji obrazu w postaci  525 linii na klatkę przy 29,97 klatek na sekundę (w przybliżeniu 30fps) i 59,94 Hz (potocznie 60Hz). Najczęściej stosowane do określenia ilości klatek na sekundę i stosowane wymiennie z 30p i 60i czyli trzy7dzieści klatek pełnych lub 60 „półklatek” (przeplot)

PAL-NTSC-SECAM

I w końcu temat, który nas najbardziej dziś interesuje, czyli magiczne, 24p – czyli tzw. klatkarz kinowy, czyli 24 pełne klatki na sekundę, które rzekomo powodują, że film wygląda profesjonalnie i kinowo i zdemaskowaniem tego procederu się będziemy zajmowali.

24p to mityczna ilość klatek na sekundę, która jest i była używana przez największych filmowców podczas ich pracy. Największe klasyki były właśnie tak zapisywane na taśmie celuloidowej i dystrybuowane do kin. Od kiedy pojawiły się kamery cyfrowe z tak zwanej półki pół-profesjonalnej oraz amatorskiej to określenie 24p stały się swoistym wytrychem i chwytem marketingowym, którego celem – moim zdaniem – jest tylko i wyłącznie napędzenie sprzedaży kamer. Nawet w bardziej profesjonalnych gronach kamera bez możliwości kręcenia w 24p jest uważana za gorszą. Wróćmy może do początków i do tego, dlaczego 24p stało się standardem i tak upowszechniło.

Na początku historii kina twórcy eksperymentowali z ilością klatek na sekundę – kręcono z różnymi prędkościami zastanawiając się, która z nich będzie najlepsza. Pojawiały się różne teorie i praktyki w tej dziedzinie. Dzieje się tak do momentu pojawienia się Szkota Williama Kennedy’ego Dicksona, który określił najoszczędniejszą metodę kręcenia filmów, czyli minimalną ilość klatek, które człowiek oglądając uzna za naturalne – udało mu się ustalić te ilość na 16 klatek na sekundę.

35mm_film_audio_macroRodzi się pytanie – gdzie się pojawia te magiczne 24 klatki, o których mówimy – pojawia się on dopiero kilkadziesiąt lat później, gdy do kin wchodzi dźwięk. 24 klatki na sekundę zostały określone, jako zupełne minimum, jakie jest potrzebne do odpowiedniego zapisania dźwięku na celuloidzie. Czyli wniosek z tego taki, że 24p powstał nie z powodu płynności obrazu, a bardziej dźwięku i powstał nie z jakichś magicznych powodów, a z oszczędności.

Znając w tej chwili historyczne podłoże zastanawiam się, dlaczego tak mocno wszyscy się upierają przy tym nieszczęsnym 24p skoro ciągle mówimy o HD, 2K, 4K i najnowszych technologiach – nie do końca to rozumiem. Biorąc również pod uwagę, że tacy twórcy jak absolutny klasyk Tomas Edison czy ostatnio modny i popularny James Cameron uważają, że filmy powinny być kręcone z prędkością 48fps oraz większą.

Wróćmy, więc może od tego magicznego – „film look” tego „czegoś”, co powoduje, że film kinowy można bez problemu odróżnić od taniego serialu, czy reportażu. To właśnie funkcja kręcenia z prędkością 24fps jest określana w kamerach, jako to magiczne coś, które powoduj, że nagranie wygląda filmowo i profesjonalnie. I z tym się nie mogę absolutnie zgodzić. Jest mnóstwo innych rzeczy, które powodują, że film wygląda właśnie jak profesjonalna produkcja niż tylko i wyłącznie prędkość zapisywania klatek. Pomiędzy tak oczywistymi – jednak często najtrudniejszymi dla wielu – kwestiami jak: poświęcony czas, umiejętności, budżet, zaangażowanie, ekipa, oraz bardziej technicznymi zagadnieniami oświetlenia, osprzętu dookoła kamerowego (statywy, krany, najazdy, flycamy etc.), udźwiękowia, głębi ostrości, korekcji kolorów czy ziarna. Pośród nich oczywiście można włożyć właśnie 24 fps ale z całą pewnością nie powinna być to pierwsza, ani nawet trzecia funkcja kupowanej kamery n a na którą zwracamy uwagę.

ButterflyDancebis_24pTrend zachwycania się 24p i wychwalania go ponad takie standardy jak PAL czy NTSC (mówimy tu o samym klatkarzu 25 i 30 fps a nie o całych systemach) przyszedł do nas oczywiście z USA gdzie występuje standard 30 fps(NTSC). I tu różnica w nagranym materiale dla wprawnego oka i dla mniej wprawnego w samym odczuciu jest widoczna, filmy nagrane z prędkością 30fps SA „czystsze” obraz jest ostrzejszy i sprawia wrażenie wyraźniejszego, ale w naszym kraju różnica wynosi tylko jedną klatkę na sekundę – czy to aż taka różnica?

Nie – różnica jest niezauważalna, dla więc możemy spokojnie uznać, że kręcenie w 24p nie jest nieodzowne, a poza tym przecież istnieje możliwość stosunkowo łatwego przekonwertowania ilości klatek w postprodukcji, wiec tym bardziej nie rozumiem upartego dążenia do kręcenia 24 klatek na sekundę. Łatwiej przecież dokonać konwersji, z np. 60 klatek na sekundę do 24 klatek na sekundę niż z 24 klatek do 60 – w tej sytuacji nasz komputer musi sobie „wymyślić” te dodatkowe klatki.

I to chyba tyle w tym temacie- mam nadzieję, że dzięki temu większość z was nie będzie się upierała przy magicznej funkcji 24p, dzięki której jesteśmy w stanie kręcić profesjonalne filmy hollywoodzkie. Oczywiście nie twierdzę, że 24fps to jakaś tylko zaszłość sprzed milionów lat, która nie ma racji bytu i trzeba o niej zapomnieć, ale przestrzegam przed naiwnym myśleniem, że właśnie ta funkcja zrobi z nas filmowców.

Oczywiście zapraszam do komentowania i wyrażania własnych opinii na temat magii 24p – może się mylę i może właśnie tak jest, że 24p jest tym, czego właśnie brakuje tym wszystkim amatorskim produkcjom z Youtube czy Vimeo i dzięki temu będą mogły stać się prawdziwymi dziełami sztuki. Obiecuję odpowiedzieć na każde pytanie i spostrzeżenie.