Menu

Oskary 2013 - Efekty specjalne na bruku

VFX-Solidarity---tworcy-efektow-specjalnych-strajkujaOskary, Oskary, Oskary - ostatnie 48 godzin było zdominowane informacjami o nagrodach, nagrodzonych i przegranych kolejnej gali rozdania statuetek Oskara. Niestety żadne polskie media nie zająknęły się na temat tego, co się dzieje z branżą VFX i jak - mimo że film Życie Pi zdobywa Oskara ze efekty specjalne to studio je tworzące bankrutuje.

Skoro jednak sprawa nie jest zbyt dobrze znana zacznijmy od początku próbując ogarnąć złożoność problemów, jakich doświadcza w tej chwili przemysł VFX .

swiat-bez-wideo-efektow

Od jakiegoś roku - może dwóch - wśród firm tworzących wideo efekty - czyli czegoś, bez czego nie jest w stanie istnieć w tej chwili żaden film - panuje popłoch i kolejne się zamykają, restrukturyzują i ogłaszają bankructwo. I tak wśród przykładów można wymienić Rhythm & Hues - studio, które otrzymało Oskara za efekty specjalne do Życia Pi zbankrutowało. Znane wszystkim Digital Domain również przechodzi spore problemy, Pixomondo (Oskar 2012 za efekty) zamknęło swoje studio w Detroit i Londynie a ILM, The Mill i Double Negative zwalniają ludzi, przenoszą studia w “tańsze miejsca” i zamykają oddziały. Dyskusja na ten temat trwa już od jakiegoś czasu i pobudza wiele osób do zadawania sobie pytania - Co dalej?

Swoistą kulminacją i zaznaczeniem swojego niezadowolenia z tej sytuacji był właśnie wieczór rozdania statuetek Oskara, a do zaognienia całej sytuacji przyczynili się sami decydenci i organizatorzy gali. Zacznijmy jednak od początku.

W dniu rozdania statuetek w Los Angeles w Kalifornii zorganizowano protest twórców wideo efektów oraz wszystkich, którzy się z nimi solidaryzują. Pikieta z transparentami i żądaniami lepszego traktowania przez przemysł filmowy przyciągnęła około 500 osób. Oczywiście pikieta przed Kodak Theatre to tylko część akcji, oczywiście w mediach społecznościowych akcja została również rozpowszechniona i promowana.

this-sign-was-added-in-postwill-matte-paint-for-food 

Oskary 2013 zlekceważyły twórców efektów specjalnych

Zaczęło się od małej kłótni pomiędzy odtwórcami głównych ról w filmie Avengers ogłaszającymi zwycięstwo w kategorii Efekty Specjalne, potem odbierający nagrodę za najlepsze efekty specjalne dla filmu Życie Pi Bill Westenhofer został zagłuszony przez ścieżkę dźwiękową z filmu Szczęki - które notabene również nie powstałyby gdyby nie efekty specjalne - a w momencie, gdy wymienił nazwę Rhythm & Hues jego mikrofon został wyłączony a sprytny reżyser imprezy zmienił kadr na pokazujący widownię. Zobaczcie sami ten smutny incydent:

Szansą na “odkupienie grzechów” był występ reżysera Życia Pi - Anga Lee, ale tu również nie doczekaliśmy się chociażby podziękowania za efekty w filmie - bez których film byłby absolutnie niewykonalny.

Jeśli ktoś jest zainteresowany, co Bill Westenhofer  chciał powiedzieć i co mu tak gwałtownie przerwano zobaczcie fragment zza kulis:

Tyle faktów i całego szumu, a teraz zastanówmy się czy to w ogóle dotyczy nas w Polsce i co możemy z tym wszystkim zrobić?

Problem oczywiście jest mocno złożony i nie ma na tę kwestię jednoznacznej szybkiej i prostej odpowiedzi - gdyby tak było nie istniałby problem kryzysu w branży VFX i nie byłoby tej dyskusji. Jedni twierdzą, że to normalne, tak jak plajtują kopalnie czy firmy przewozowe - z powodu kryzysu czy złego zarządzania, tak również bankrutują firmy tworzące efekty w filmach. I można by tak stwierdzić i przejść do porządku dziennego nad tą sprawą. Można również stwierdzić, że przecież, jeśli firmy szukają tańszych rynków to wcześniej czy później przyjdą do polski, więc możemy na tej całej sytuacji tylko zyskać - może i tak, ale nie możemy zapominać, że zawsze znajdą się tańsi niż my i tak jak pieniądze z Hollywood przyszły  - tak też zaczną odchodzić równie szybko. Część głosów oskarża samych twórców efektów - dlaczego pracowali bez wynagrodzenia, dlaczego się nie postawili i dlaczego teraz mają pretensje.

zycie-pi-bez-rhythm--hues

Problem ten jest również widoczny w naszym kraju, branża VFX, ale i również branża grafików i twórców animacji i motion design ciągle walczy ceną, ciągle obniża koszty, co powoduje, że klienci wykorzystują to coraz mocniej i zmuszają twórców do coraz mocniejszego zaciskania pasa. Na naszym rynku również solidarność niestety nie istnieje - co z tego, że się postawimy, że powiemy, że nie chcemy pracować za symboliczną bułkę, skoro za rogiem czeka kilku innych twórców, którzy z chęcią zrobią to właśnie za tę bułkę, lub za okruszki.

Jednym z rozwiązań mogłoby być powołanie rodzaju gildii czy związku zawodowego twórców VFX czy motion design, jednak to również nie jest idealne rozwiązanie i nie zadowala każdego  - łącznie z tymi, którzy są oburzeni i stoją z transparentami przy czerwonym dywanie podczas gali Oskarowej. Powołanie związku zawodowego tak naprawdę wymaga zrzeszenia się i to zrzeszenia się pod sztandarem - postawię się i nie będę pracował teraz za kiepskie pieniądze i jeśli to potrwa za długo to wytrwam a rodzinę i siebie będę żywił nadziejami w imię wyższego dobra oraz godnych warunków pracy i płacy, jakie uzyskamy, gdy związki powstaną i będą broniły naszych interesów.

W trakcie naszych hangoutów czy w artykułach wspominaliśmy o nie zaniżaniu wartości swojej pracy, o szanowaniu swojego czasu, ale odnoszę wrażenie, że takie dyskusje trafiają tylko do tych, którzy doświadczyli obcinania kosztów, czy niemożności zapłacenia swoim pracownikom - bo klient obciął budżet.
Jeśli spodziewacie się jakiejś recepty ode mnie w tej kwestii - niestety jej nie znam, ale liczę na dyskusję w tym temacie i mam nadzieję, że każdy z Was wyrazi swoje zdanie na ten temat. Zapraszam do rozmowy.

Kilka ujęć z protestu:

Więcej o całej sprawie: VFX Solidarity International



Emil Gawin

Od zawsze interesujący się tworzeniem obrazu i wprawianiem go w ruch na wszelkie sposoby. Poczynając od malarstwa czy rysunku, przez animację i motion design a na filmowaniu i postprodukcji kończąc. Od kilku lat dzielę się wiedzą działam w internecie oraz poza nim staram się tworzyć społeczność ludzi twórczych.

Jednocześnie pracuję w "branży" tworząc animacje, i inne ruchome obrazy.

Znajdziecie mnie na Google+ i Twitter

Strona: splaszfx.pl/

Komentarze  

 
+3 # ktopytatenbladzi 2013-02-26 15:29
Sory, ale nie rozumiem za bardzo. Nie znam się na tym rynku, ale jeśli coraz więcej filmów wykorzystuje efekty specjalne, (nawet seriale kręci się teraz na greenscreenie), to niby jakim cudem potrzeba mniej specjalistów w tej dziedzinie? Raczej spodziewał bym się , że zaczną płakać operatorzy filmowi bo za 20 lat możliwe ,że nie będzie już trzeba kamery bo wszystko się będzie generować właśnie za pomocą grafiki komputerowej.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
 
 
0 # Emil Gawin 2013-02-26 15:40
Nie. Źle zrozumiałeś - nikt nie twierdzi że specjaliści od VFX nie są potrzebni. Są w zasadzie niezbędni, ale to własnie ten paradoks w którym filmy mają w sobie coraz więcej VFX, filmy i w zasadzie cała ekipa zarabia coraz więcej, a spece od VFX pracują coraz więcej, zarabiają coraz mniej, a studia VFX ogłaszają bankructwa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
 
 
+5 # Jaro 2013-02-28 08:33
To niech nie robią. Bez FX studia filmowe nie zrobią filmów. Branża rządzona jest wolnym rynkiem. Problem leży gdzie indziej: oni nadal chcą zarabiać po 10 mln USD za jedna sekundę efektów specjalnych i maja pretensje, że ktoś inny robi to taniej. Chcą się zrzeszyć i zorganizować... . ZMOWĘ CENOWĄ ! Jakby szefowie biur nie zaplanowali zarobków na poziomie 30 tys. USD miesięcznie na łebka - to by nie zbankrutowali!

Sprzątaczki też są potrzebne, listonosze równiesz - dlaczego oni nie mają zarabiać 30 tys. USD na miesiąc?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
 
 
-3 # Emil Gawin 2013-02-28 09:16
Hmmm... z jednej strony może i masz rację - rynek powinien się samoregulować, jednak wolny rynek to mechanizm który ma tendencję do samounicestwiania.
Uważam że rynek powinien się sam regulować, a osoby konkurujące jakością zawsze wygrają z tymi którzy konkurują ceną - problem jest jednak taki że rynek w swym uwolnieniu zawsze będzie robił coś o 10 groszy taniej, o 10 sekund szybciej, i nie zawsze o 10% lepiej. Powiedzieć można że w sumie w czym problem - problem w tym że takie "podwyższanie standardów" odbywa się zawsze kosztem pracowników.
I nie mów tutaj o wielkich wynagrodzeniach i życiu ponad stan ludzi od efektów jeśli nie jesteś jednym z nich i nie wiesz realnie ile zarabiają, zarabiali i będą zarabiać.
Mówisz o zmowie cenowej? A ja mówię o związkach zawodowych i gildiach które dbają o wspólne interesy danej grupy zawodowej. Jeśli uznasz to za zmowę cenową to powinieneś zdelegalizować i pozamykać członków wszystkich związków zawodowych w polsce i na świecie - tylko proszę pomińmy tu uwikłanie polityczne niektórych związków, a mówmy o idei.
A teraz o listonoszach. Z całym szacunkiem dla pracy listonosza, kierowcy czy majstra na budowie - mam w rodzinie przedstwicieli w zasadzie każdej z tych grup zawodowych i wiem jak ich praca jest ważna i ile czasu i zdrowia czasem kosztuje, ale nie możesz porównywać pracy listonosza czy kierowcy do wykonywania której - w przypadku listonosza jest - wykształcenie zawodowe i podstawowa znajomość komputera, albo - w przypadku kierowcy - posiadanie prawa jazdy odpowiedniej kategorii z pracą człowieka od FX czy animacji który spędził na zgłębianiu swoich umiejętności i poszerzaniu wiedzy wiele lat ciężkiej pracy.
I kierowca ciężarówki i człowiek od FX powinni być wynagradzani godnie.
I tu również przykład:
Kierowca A (mówię tu o osobie którą znam) pracuje w dość dużej firmie przewozowej ze wschodniej polski. Jeździ po całej europie, zarabia bardzo dobre pieniądze, pracuje zgodnie z kodeksem pracy i przestrzeganiem czasu pracy kierowcy, śpi w przyzwoitych hotelach i motelach.
Kierowca B (tu również osoba którą znam) pracuje w firmie z mazowsza która zatrudnia trochę mniej kierowców i posiada trochę mniejszą flotę, kierowcy śpią w samochodach, pracują absoultnie nie przestrzegając czasu pracy, gdy otrzymają informację o patrolach policji czy inspekcji drogowej zmieniają trasę i próbują ominąć patrole jak najszerszym łukiem? Dlaczego? Ponieważ samochody są niesprawne, w baku zamiast oleju napędowego - olej opałowy (nielegalny do takiego celu w polsce, a tarczki tachografu są na bieżąco wyrzucane ponieważ kierowcy nie przestrzegają czasu pracy. Oczywiście wspomniany kierowca otrzymuje zdecydowanie mniejsze wynagrodzenie od kierowcy z opowieści A.
Dlaczego tak jest /Ponieważ u kierowcy A mamy solidarność wśród kierowców i powołane związki zawodowe, a u kierowcy B nie ma nawet krzty lojalności zawodowej.
A jaka jest różnica dla osób korzystających z ich usług? Firma B ma oczywiście tańsze usługi i będzie miała coraz tańsze ponieważ pojawiają sie coraz to nowe firmy które wykorzystują pracowników jesze bardziej i znajdują klientów którzy chcą płacić jeszcze mniej.
Weź więc pod uwagę to wszystko następnym razem gdy będziesz tak mocno obstawał za wolnorynkowości ą tej czy innej branży.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
 
 
+3 # ktopytatenbladzi 2013-02-26 19:04
No ale to się nie trzyma najprostszych zasad ekonomi. Jeśli jest popyt, to jest i podaż. Jeśli na 1000 filmów kiedyś specjalistów VFX potrzeba było 3 a teraz 300 to znaczy,że rynek rośnie. Może poprostu te firmy były źle zarządzane, lub jeszcze inne czynniki o których nie wiemy. Skoro firma realizuje film, a potem jest zamykana to ktoś tu czegoś nie dopilnował.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
 
 
-3 # Ameli 2013-02-26 19:18
Myślę że zbyt prosto patrzysz na tę kwestię.
Po pierwsze dlatego że patrzysz na problem jednotorowo - firmy plajtują bo są źle zarządzane, ale nie odnosisz się w żadne sposób że spece od VFX pracują coraz więcej za coraz mniej.
I tu przykład firmy w której pracował znajomy. Był mechanikiem amochodowym. Zaczął pracowac w małym zakładzie naprawczym, zatrudnienie, sporo roboty, a po 3 latach został zmuszony do przejścia na umowę o dzieło podpisywaną co miesiąc nową (czyli życie bez świadczeń), pracę za tą samą kasę 10 godzin zamiast 8, a firma w ciągu tych lat atrudniła jeszcze 10 osób ale wszystkie na śmiecowych umowach. Dlaczego? Bo warunki, bo klienci, bo konkurencja... ale co z tego skoro szeregowy mechanik musi żyć i mieć co włożyć do garnka. Dlaczego pracownicy się niezbuntowali? Bo na ich miejsce była armia innych którzy mogli to zrobić za takie same albo mniejsze pieniądze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Log In or Sign Up

W razie jakichkolwiek problemów z logowaniem lub rejestracją prosimy informację na http://motionfreaks.pl/index.php/kontakt